Opinie Klientów o Energoterapii

                                                                           

                                                                                ****

     Chiałabym przedstawić wszystkim zainteresowanym skuteczność, a raczej nieskuteczność dzisiejszej medycyny. Jest to prawdziwa historia która dotknęła mojego dziecka. Jestem mamą rezolutnej 3,5 letniej córeczki Malwinki która od urodzenia była okazem zdrowia. Jako niemowlak nigdy nie chorowała, jedynie przydarzały się jej tzw. "trzydniówki" ,ktore w rezultacie trwały dwa dni. I tak bylo do czasu kiedy osiągnęła 2,5 roczku. Zachorowała wtedy na zapalenie oskrzeli. Nigdy nie byłam zwolenniczką medycyny, a Malwinka odwiedzała doktora tylko na szczepienia. Kiedy jednak zachorowała pierwszy raz w jej życiu a jej goraczka osiągała 106 stopni F, razem z mężem pojechalismy z półprzytomnym dzieckiem do lekarza. Jej pediatra rozłożył ręce i kazał czekać na bieg wydarzeń, gorączka spadła do 102 stopni F. Więc zabralismy naszą córcie do naszego lekarza który wtedy stwierdził zapalenie oskrzeli i zapisał silny antybiotyk. Cieszylismy się bo nasza córcia szybko powróciła do zdrowia, ale wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, że to tak naprawde początek jej choroby....Antybiotyk który Malwinka przyjmowała poważnie osłabił jej odporność, a jej drogi oddechowe przyjmowały wszelkie wirusy. Od tego czasu, jak nigdy dotychczas była stałą bywalczynią u doktora pediatrii. Wystarczył lekki wiaterek i już był kaszel. I tak przez niecały rok zmagaliśmy sie z ciągłymi przeziębieniami. Przeziębienia w końcu ustępowały ale kaszel cały czas się utrzymywał.

Lekarz stwierdził astmę!  Stwierdził że nie ma się czym przejmować, przecież to tylko astma i może ustąpić poprzez konsekwetne stosowanie się do zaleceń medycznych, i że wiele dzieci teraz choruje na astmę. Nie było to dla nas pocieszające ale cóż, zaczęliśmy podawać Malwince dość kosztowne inhalacje, które musiała wdychać co cztery godziny. Było to uciążliwe dla nas wszystkich, ponieważ ciągle żyłam "na czas" od czterech do czterech godzin.Dzieci w tym wieku (trzy lata) bywają uparte i Malwinka nie chciała przyjmować inhalacji. Jadąc gdziekolwiek z dzieckiem musiałam zabierac ze sobą inhalator i w razie kaszlu podawać, który w rezultacie niewiele pomagał. O spacerach w chłodniejsze dni nie było nawet mowy ,bo zaledwie wyszła nawet ciepło ubrana musiałyśmy wracać bo nie mogła przestać kaszleć i brakowało jej oddechu. Najgorsze były noce, często widziałam wszystkie godziny na zegarku, kiedy zaczynała kaszleć i nie mogła przestać, żyłam w ciągłym strachu że kiedyś już nie złapie oddechu.... Mimo przestrzegania konsekwetnie medycznych srodków ,kaszel nie ustępował. Odwiedziliśmy więc Malwinki pediatrę , który uspokajał że może z tego wyrośnie, ale nas to nie uspakajało i zapisał sterydy w postaci dawek inhalacyjnych. Zaczęliśmy więc stosować sterydy z nadzieją choć minimalnej poprawy, ale jak się okazało bez rezultatow... Rezolutna i dotąd energiczna dziewczynka zamieniła się w siedzącą kukiełkę na kanapie, bo każdy jej podskok kończył się atakiem suchego i męczącego kaszlu. Nie mogłam juz dłużej na to patrzeć!!!

Przypomniałam sobie o naszej znajomej Grażynie Kwintal, która zna i wykonuje wiele technik masażów a oprócz tego posiada niezwykłe zdolności uzdrawiania. Grażynka od razu zgodziła się nas przyjąć w swoim gabinecie i pojechaliśmy. Serdecznie nas przywitała i już wtedy wiedziałam że nam pomoże. Wykonała Malwince energo-terapię (jest to zabieg uzdrawiający). Grażyna poprosiła nas o podanie daty urodzenia naszej córci,w celu dalszej kuracji energo-terapeutycznej na odleglość. Od tego czasu wierzę w moce uzdrawiające bo stan Malwinki poprawiał się z dnia na dzień. Odłożyłam wszelkie inhalacje, spokojnie przesypiamy całą noc. Odwiedziliśmy nawet piediatrę Malwinki, który stwierdził niesamowitą poprawę, myśląc że to po środkach medycznych które zapisał. Dziś już Malwinka może się cieszyć zabawą w berka, grać z tatą w piłkę i co najważniejsze wychodzić na dwór nawet w chłodne dni! Wierząc w cudowne techniki uzdrawiąjace, uczęszczam teraz na kurs masażu uzdrawiajacego, polinezyjskiego Ma-uri a moim nauczycielem jest wspaniała Grażyna Kwintal, której zawdzięczam zdrowie mojej córeczki. Dla tej kobiety nie ma rzeczy niemożliwych a najlepszym przykładem jest moja Malwinka w pełni zdrowa i ciesząca się dzieciństwem!

~Kasia Simon-Zelek (25 lat) Addison, IL USA

****

Do Pani Grażyny trafiłam bardzo przypadkowo. Od roku czytam „Nieznany Świat” szukając odbicia od życia, a może od tego co mnie spotkało. A kiedy byłam już u kresu sił natknęłam się na ogłoszenie i nie czekajac umówiłam sie na wizytę i dziś myślę, że to był dar od Boga. Moje życie nabrało innego sensu. Poprzez zabiegi powracam do zdrowia, a masaże Ma-Uri sprawiaja, że czuję się dużo lżej.Po pierwszym masażu czułam, że oczyszczają mi się oczy i nos. £zy leciały prawie przez pół dnia, z resztą każdy z nich przynosi coś nowego. Natomiast po zabiegach rozpiera mnie energia, ale przede wszystkim czuję spokój, a na tym mi najbardziej zależało. Poza tym Pani Grażynka wyjaśniła mi kilka innych spraw, które nurtowały mój organizm i moją psychikę. Wdzięczna jej jestem za to. Ludzie, mam tu na myśli siebie, zazwyczaj za spotkane im krzywdy mają żal do Boga i całego świata, a ona pokazała mi, że on istnieje, bo to ona i jej praca jest tego przykładem. Dziękuję.

~ Magda (28 lat) Lemont, IL, USA

****

I już chodziłam prosto i sama sie teraz cieszyłam. I wszyscy widzieli. O Matko Boża. Niech da pani zdrowie i błogosławi i niech ma cię w swojej opiece Za każdym razem, jak coś mi się dzieje to dzwonię. Tyleś mi pomogła Grażyno i mojej rodzinie w Polsce. Miałam spuchnięta lewą nogę i tak bardzo bolała mnie w kolanie, że już nie mogłam jej dotknąć. I tak , Boże mój kochany nie mogłam uwierzyć, że się noga wyprostowała. Już myslałam, że będę miała krzywą nogę i nie będę mogła chodzić.

Katarzyna D. ( 74 lata) ~Jacksonville, Floryda, USA

****

Mój brat Stanisław (40 lat) bardzo chorował na żołądek , było z nim źle. Chodził do lekarza i nic mu nie pomagało, za każdym razem miał ten sam problem. Zwrócilam się do pani Grażyny Kwintal o pomoc i zrobiła mu zabiegi na odleglość do Polski, bo tam mieszkał mój brat. I mu te zabiegi pomogły, bo nie boli już go żołądek. Po zakończeniu serii zabiegów poszedł do lekarza i wyniki nie wykazały choroby. To się bardzo ucieszył, że już nie ma problemów z żołądkiem, bo chorował conajmniej od 5 lat. Jestem bardzo wdzięczna pani Grażynie za wszelką pomoc, bo jest naprawdę wspaniałą osobą. Pomagała też mojej mamie (74 lata) usprawnić nogi. Mama miała operację w Polsce, ale i tak, kiedy po tej operacji wróciła do domu na Florydę, nie mogła samodzielnie chodzić. Dopiero po pani Grażyny zabiegach na odleglość poczuła się lepiej i już chodzi bez kuli. Zawsze można liczyć na pomoc pani Grażyny.

~Anna Dziedzic (25 lat) Vacaville, California, USA

****

Z całego serca chcę podziękować pani Grażynie, za pomoc jaką mi udzieliła podczas mojej choroby. Jakiś czas temu zachorowałam na raka jelita grubego. Mieszkam w Polsce, a pani Grażyna w USA, więc zabiegi nie odbywały się osobiście tylko „ na odległość”. Wzięłam ich kilkanaście, każdy trwał ok. ½ godz. Podczas przekazywania mi energii przez p. Grażynę miałam różne odczucia. Czasem to było ciepło, czasem dreszcze, czasem lekki ból w okolicy brzucha, gdzie miałam ranę po zabiegu (operacyjnym). Nadal jestem w trakcie leczenia onkologicznego, ale jestem pewna, że dzięki p. Grażynie szybciej przychodziłam do zdrowia, rany pooperacyjne goiły się w szybkim tempie. Podczas tych zabiegów czułam się wzmocniona nie tylko fizycznie ale też psychicznie. Dziękuję bardzo.

~Zofia (60 lat) Nowy Sącz, Polska

****

Kochana . Z OKAZJI ŚWIĄT BOZEGO NARODZENIA ORAZ NOWEGO ROKU życzę Pani dużo zdrowia , spokoju oraz satysfakcji z wykonywanej pracy. Pani Grażynko jest Pani wspaniałym człowiekiem i jestem szczęśliwa że dane mi bylo poznać Panią.

~ W. Szewerdak (54 lat) Chicago, IL, USA

                                                                                      ****

Dziękujemy pani za pomoc przy Maciusiu. Dzięki pani Maciuś (5 lat) wyszedl z tej infekcji płuc, bo lekarze juz nie dawali żadnych nadzieji przeżycia. Maciuś całą noc i cały dzień prawie śpi. Dziękuje Bogu że pani jest i tak nam pani pomaga. Jeszcze raz bardzo dziękuje za wszystko. Pozdrawiam gorąco.

~ Edyta Myślenice, Polska

(Zabiegi prowadzone były w ramach mojej akcji charytatywnej dla dzieci z wrodzonymi chorobami genetycznymi. Dziecko choruje na unikalną chorobę Tai-Sach).

 

                                                                                       ****

O badaniach bioterapeutycznych dowiedziałem się od koleżanki. Poczatkowo śmiałem się z tego i w ogóle nie myślałem żeby poddać się takim badaniom. Jednak kiedy medycyna niekonwencjonalna przestała mi pomagać na moje nerwy żołądka, zdecydowałem się przyjść i spróbować i po pierwszym razie kompletnie zmieniłem zdanie na temat bioterapii. Zacząłem się czuć o wiele lepiej, uspokoiłem się, dostałem lepszy apetyt i zacząłem zupełnie inaczej podchodzić do życia.

~ Artur ( 24 lat) Palos Hills, IL, USA

****

Przez kilkanaście lat miałam bóle brzucha po lewej stronie. Nikt z lekarzy nie potrafił podać przyczyny bólu. Miałam uczucie jakby w tym miejscu była jakaś gula. Grażyna jest przyjaciółką mojej córki, ale ja jestem byłym pracownikiem służby zdrowia, więc sceptycznie podchodziłam do jej terapii. W koñcu zrobiła mi zabiegi na odległość. Początkowo mój sceptycyzm wzrastał zwłaszcza, że po tych zabiegach źle się czułam. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam, że bóle ustąpiły. Zawdzięczam to Grażynie.

~ Halina (79 lat) Warszawa, Polska.

****

Powodem mojej wizyty były moje problemy skórne z nogą. Jak nietrudno było zauważyć wynikały one z powodów psychicznych. Od czasu mojej wizyty stan mojej nogi zaczął się poprawiać. Poddałem się też zabiegowi masażu Ma-Uri. Po tej wizycie czułem się lekko i tak jakoś dziwnie. Może na początku byłem skrępowany, ale jeżeli już to nie za mocno. Po dzisiejszym masażu czuję się chyba lepiej niż poprzednio. O skrępowaniu nie ma mowy. Masaż daje duże poczucie rozluźnienia psychicznego oprócz dużej dozy fizycznego. Polecam go i leczenie bioterapeutyczne wszystkim potrzebującym.

~ Tadeusz (44 lata) Chicago, IL, USA

****

Przyszłam do Pani Grażyny z depresją po niespodziewanym rozstaniu z chłopakiem. Nie umiałam sobie poradzić z nieustannym smutkiem i rozpaczą. Wydawało mi się, że wszystko straciło dla mnie sens. Nie potrafiłam pozbierac się z bólu. Ale już po pierwszym spotkaniu z p.Grażyną poczułam się znacznie lepiej. Była to sesja energetyczna z której wyszłam bardzo zrelaksowana, z niesamowitym poczuciem lekkości. Nagle wszystkie moje troski znikły i stały się bez znaczenia. Po każdym następnym spotkaniu czułam się coraz lepiej. Potrafiłam odsunąć od siebie wspomnienia i negatywne emocje czując momentami jakby wszystko przykre co mnie spotkało było „z boku”, takjakby nie mnie to dotyczyło. Nie wyobrażam sobie jak czułabym się w tej chwili gdyby nie te pięć spotkań z p.Grażyną.

~ Kasia (30 lat) Skokie, IL, USA

****

Panią Grażynę Kwintal poznałem przypadkowo. Przyjechała z moimi przyjaciółmi na mój prywatny camping. Dowiedziałem się od nich, że jest wspaniałą bioenergoterapeutką. Choć sceptycznie byłem nastawiony do tego lecznictwa postanowiłem spróbować czy będzie w stanie uśmierzyć mój przykry ból lewego biodra, który dokuczał mi od kilku lat i stopniowo się nasilał. Ten ból jest skutkiem silnego przeziębienia anginy w 1995 r. Wówczas miałem zaatakowane stawy obu kolan, biodra i nadgarstki. Tak bardzo, że z wielkim trudem chodziłem i miałem kłopoty z doniesieniem łyżki do ust w czasie jedzenia. Ten przykry atak zaleczyłem dużymi dawkami aspiryny. Mój obecny ból też próbowałem leczyć aspiryną, ale z bardzo miernym rezultatem. Na moją prośbę p. Grażyna zaczęła czynić swoje „czarodziejskie praktyki”. Jak przyjechała na camping to bezpośrednio. Jak wracała do domu, to na odległość. Oceniam jej zabiegi bardzo pozytywnie, zwłaszcza bezpośrednie. Ból stopniowo się zmniejszał i odczuwałem znaczny przypływ energii. Mam nadzieję, że dzięki jej pomocy będę mógł kontynuować moje hobby: pływanie, jazdę na nartach zjazdowych, na łyżwach, łyżworolkach i na rowerze.Mam też nadzieję, że w tym 2008 roku po raz 10-ty będę najstarszym uczestnikiem Narciarskich Mistrzostw Polonijnych w Willmot w Wisconsin. Mam obecnie 85 lat i 6 miesięcy.

~ Xawery Dzierżawski, Fennville, Michigan, USA

****

Od kilku dni męczył mnie ból zęba. Odkąd pamiętam przeraźliwie bałam się dentysty i robiłam wszystko, żeby do niego nie iść, A tym bardziej, że mieszkam w Anglii i jest to drogi interes.Brałam leki przeciwbólowe, stosowałam różne znane mi domowe sposoby na ból zęba i nic nie pomagało. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie siostra, która jest obecnie w USA. Podczas rozmowy powiedziałam jej, że boli mnie ząb, że chyba umrę z bólu i ona powiedziała mi wtedy o zabiegu bioenergoterapeutycznym. Całe życie wydawało mi się to śmieszne i naciągane. Siostra powiedziała mi, że jej teściowa (Pani Grażyna) zajmuje się czymś takim i naprawdę pomaga to ludziom. Dałam się namówić na zabieg. Podczas tego zabiegu czułam się bardzo dziwnie, tak jakby ktoś z pozytywną energią był ze mną w pokoju, a byłam sama. Zasnęłam. Kiedy rano się obudziłam czułam się, jak w siódmym niebie. Bół zęba ustąpił. Okazało się, po diagnozie energetycznej p. Grażyny, że to był nerw trójdzielny i do tego jeszcze Pani Grażyna wykryła u mnie problemy z jelitami i kolanami. A nie mogła tego wiedzieć, bo sama dowiedziałam się o tym dopiero wtedy, gdy siostra powiedziała mi o podejrzeniach P. Grażyny i i kiedy poszłam na wizytę do lekarza. Od tamtej pory bóle ustapiły całkowicie i czuję się doskonale pod każdym względem. Jestem wdzięczna P. Grażynie za to, że mi pomogła i już wierzę w tego typu rzeczy.

~Sandra (21 lat) Birmingham, Anglia

****

Leżałam w szpitalu na sali porodowej z kolejną ciążą. Gdy nasilały się mocne bóle dostalam znieczulenie w kroplówce, ale po pewnym czasie przestało działać, a bóle byly coraz mocniejsze. Wtedy położna pyta się, czy chcę zastrzyk znieczulajacy do kręgosłupa, bo do porodu jeszcze daleko. Ja bardzo bałam się tego zastrzyka. Nie wiem czy dlatego,że słyszałam że jest niebezpieczny, że później odczuwa się kręgosłup i nie mogłam się zdecydować. Położna dała mi chwilę do zastanowienia się. I wtedy mąż zadzwonił do Pani Grażyny o poradę czy mam wziąć zastrzyk czy nie. Pani Grażyna mówi że decyzja należy do nas, ale ona zrobi zaraz zabieg na odległość. Przyszła położna i mówi, że jeszcze raz mnie zbada i o dziwo okazuje się że na zastrzyk jest już za późno, bo za chwilę będę rodzić. Urodziłam szybko i bez znieczulenia w kręgosłup czego się bardzo bałam. A to dzięki Pani Grażynie.

~Bernadetta (39) Chicago, IL, USA

****

Przez ok. pół roku w lewej piersi wyczuwałam mały guzek, ale mnie nic nie bolało. Dopiero, jak urósł do wielkości 2 i pół cm. zaczęłam odczuwać ból. Kiedy urósł do 3 cm. pierś była już zaczerwieniona i bardzo bolesna. Każdy dotyk, nawet założenie stanika sprawiał mi ból. Byłam już umówiona na wizytę do lekarza specjalisty. Ale późnym wieczorem spotkałam się z Grażyną. Nie przyznałam się jej jednak, jaki miałam problem mówiąc, że boli mnie bardzo w śródpiersiu. A ona powiedziała, że mam problem z piersią. Bardzo sceptycznie podchodziłam do tego rodzaju terapii, bo sama byłam pracownikiem służby zdrowia. Grażyna zrobiła mi zabieg i na początku nic nie czułam. Ale ok. 1-szej w nocy obudził mnie potworny ból w tej lewej piersi. Myślałam, że nie przeżyję tego do rana. Postanowiłam jechać rano do szpitala na Emergency. Po 4:30 ból momentalnie ustąpił. Ze zmęczenia nie wiem kiedy usnęłam. Dopiero budzik mnie obudził i nie bardzo wiedziałam, gdzie jestem. Sprawdziłam pierś, zrobiła się miękka, a obrzęk i zaczerwienienie zniknęło. Teraz już wierzę w zabiegi energetyczne i wiem, że uratowała mnie Grażyna. Dziękuję i będę jej wdzięczna do koñca życia. W najbliższej rozmowie powiedziała ona, że było to jedno z bardzo nielicznych boskich cudownych uzdrowieñ. Ten zabieg miał miejsce 10 lat temu, a teraz w 2007 r. dokonuję weryfikacji i oznajmiam, że nigdy więcej nie miałam już problemów z piersiami. ~ Maryla (55 lat) Chicago, IL, USA

****

Po masażu MaUri doznałam tak nieprzeciętnego miłego wrażenia, że trudno to opisać. Czułam się jak „nowo narodzona”. Wracając do domu sprawdzałam przez dotyk czy mam ręce i nogi. Moje ciało było tak zrelaksowane, że miałam wrażenie jakbym w ogóle go nie miała. Jestem za to bardzo wdzięczna, gdyż do tej pory nigdy nie miałam takiego wrażenia.Mój pierwszy kontakt z Grażyną Kwintal był podyktowany również problemam zdrowotnymi (nadżerka na szyjce macicy) i ona to zlikwidowała zabiegami bioterapeutycznymi. Ona pierwsza, a mam 53 lata pokazała mi, jak można pozbyć się wielu problemów zdrowotnych samodzielnie. Grażyna posiada ogromną wiedzę z dziedziny bioterapii, a najważniejsze, że dzieli się swoją wiedzą i umiejętnościami z ludźmi, z którymi ma do czynienia. Życzę powodzenia, sukcesów w dalszej działalności.

Wdzięczna, Ewa Liszkiewicz. Chicago, Illinois, USA

****

Obudziłem się z bardzo złym samopoczuciem. Obudziłem szybko żonę, bo czułem jakby życie ze mnie uchodziło. Całe moje ciało oblał pot, z włosów kapała mi (dosłownie) woda, bolało mnie serce i cała lewa strona była obolała, nie mogłem utrzymać się na nogach. A ona podała mi krople na serce, ale mowy nie było żebym spokojnie mógł leżeć, łóżko, poduszka wszystko było niewygodne. Kiedy po paru minutach poczułem, że robi mi się niedobrze, żona szybko zadzwoniła do P.Grażyny. Podczas tego zabiegu na odległość czułem jak coś spływa mi plecach, poczułem się lekki odprężony, zasnąłem. Obudziłem się dopiero po godzinie. To niesamowite, czułem się (dosłownie) jak nowo narodzony. Do chwili obecnej czuję się dobrze. Teraz wiem, że żaden lekarz tak szybko nie byłby w stanie mi pomóc. Bardzo dziękuję. Teraz mam gdzie szukać ratunku w razie potrzeby. Życzę sukcesów w swej pracy.

~ Andrzej Legutko (51 lat), Chicago, IL

****

I came to Mrs Kwintal with a lot of emotional pain and with a lot of hate in my heart. After each session I felt like a heavy weight was lifted from my chest. I always used to feel like somebody was always following me, or mocking me… now I feel confident, relaxed and I feel like I could go through life without fighting… I’ve always been a fighter always getting into fights, holding grudges… I feel in my hear, that I have changed, my soul has changed The massages are great and really relax and calm me. Every time I see my mother after a massage or a session I feel like there is peace between us (all of my hate was directed towards my mother, but now I think we understand each other more). My relationship with my family has changed for the better and I am very thankful for that… Thank you….God Bless you…

~ Justyna (18 years old). Burbank, IL, USA

****

Przyjechałem z Kanady do Pani Grażyny po ratunek. Byłem nerwowo wycieñczony. Pierwsze masaże otworzyły mnie duchowo, fizycznie i umysłowo. Czułem sie spokojnie i lekko z iskierką entuzjazmu. Następne zabiegi, bioterapeutyczne miałem robione na odległość. Przy pierwszym zabiegu czułem ciepło na nogach, a przy każdym następnym ciepło było bardziej wyraźne i przyjemniejsze. W trakcie jednego zabiegu dostałem mocne bóle w klatce piersiowej. Potem dowiedziałem się, że miałem robioną operację na serce.Na ostatni masaż jechałem wiele godzin samochodem. Prosto z drogi na stół. Jakiekolwiek zmęczenie i stres ustąpiło bezwarunkowo. Szkoda tylko, że jutro jadę z powrotem, bo mógłbym przychodzić codziennie.

~Witold (37 lat). Canada

****

Byłam pobita w ciężkim stanie i po kilku zabiegach bioterapeutycznych i 4 masażach Mauri czuję się dobrze, znikają żylaki, zwiększyła sie ruchomość w stawach, nie mam napięć w mięśniach. Byłam bardzo załamana po wielu kłopotach życiowych a mam 71 lat. Ustąpiły bóle serca, po zabiegu przeszłam na piechotę ok. 5 kilometrów, bo miałam tyle energii. Dla Pani Grażyny jestem b. wdzięczna że tak pomogła mi odzyskać siły i równowagę. Cera mi się wygładziła i włosy które miałam b. zniszczone wyglądają bardzo ładnie. Dziękuję Jej bardzo że tak pomogła mi biednej starszej kobiecie. Niech Jej Pan Bóg błogosławi za dobre serce.

~ Louize Klis, Chicago, IL, USA